co-sie-stalo blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2007

Zaczyna się Rok Świni.

Bardzo, kurde, śmieszne.

Podobno przyniesie wiele możliwości, duży potencjał, trzeba to będzie umiejętnie wykorzystać. Wiem jak (po prostu), wiem kiedy (wkrótce), nie wiem z jakim skutkiem.

Teraz uczepiłabym się wszystkiego. Najgłupszego horoskopu z najgłupszej gazety, za najgłupszą cenę kończącą się na 99-ciu groszach. Byle przeczytać jedno pocieszające słowo. Żeby tylko podniosło mnie na duchu.

Najchętniej uczepiłabym się Twoich ramion. Albo lepiej „boczków”, które pokazałeś mi w tajemnicy przed całym światem, bo nie powinnam wiedzieć o ich istnieniu. Ani o istnieniu tego uczucia między nami.

Świnka ma już trzy lata.
Odkąd ją kupiłam, zamieszkuje u mnie w pokoju pewną półkę.
Nie trafiła w ręce tego, do kogo trafić miała, bo byłam zbyt nieśmiała.
Nie znałam życia, nie znałam Jego i nie znałam siebie.
A co najgorsze – nie znałam przyszłości, jaką miało mi zgotować niedoręczenie świnki.
W tym roku dowiedział się o niej. Niestety w związku ze stanem teraźniejszym – którego kiedyś przewidzieć nie mogłam – świnka pozostanie u mnie.
Ale być może kiedyś to się zmieni.
Ta historia nauczyła mnie, żeby nigdy, przenigdy, pod żadnym pozorem nie mówić nigdy – bo jeszcze się to „nigdy” przyciągnie do siebie.

Nazwa tak prosta, to i blog i notki proste. Jako, że wszelkie smutki mają już swe miejsce w tej sieci (na szczęście dość odległe), tak więc tutaj zagości jedynie moja codzienność wyciśnięta z łez. Bo – wbrew pozorom – coś jeszcze z niej zostanie po tym zabiegu.

Prognoza pogody nie sprawdziła się wcale – z wyjątkiem tego, że w nocy będzie ciemno, a w dzień jasno (nie do końca…), siedzę więc w domu, w kuchni, przy komputerze. Dziecko śpi, oddycha ciężkim domowym powietrzem, ja zaspałam z wietrzeniem pokoju, dlatego teraz cierpimy. Myślę,że wspaniały wpływ miałoby na mnie otwarcie okna, to mroźne powietrze, które dziś ma temperaturę powyżej zera a mimo to dla mnie wciąż jest mroźne. I trzeźwiące. Mając jednak na uwadze zdrowie Oliwki, siedzę i kiszę się tu teraz przy kawie, nie zdradzając żadnych oznak trzeźwości.

Na oddychanie przyjdzie czas.


  • RSS