co-sie-stalo blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2008

Co prawda link do niego znajduje się w jednym jedynym miejscu w sieci, ale jest tak obłożony innymi cudami, że jest pewnie jeszcze mniej widoczny, niż gdyby miałoby go tam nie być.
———-
Nie mam dziś weny. Od tygodnia zimno i mokro. Znowu wchodzę w fazę czekania – tym razem na cieplejszy czas. Plus stanu obecnego jest taki, że mogę bardziej pokombinować w kwestii odzieży. Gdyby ktoś trafił w mieście na osobę w dwóch spódnicach naraz, to byłam to ja i było to wczoraj.
———-
Jutro ktoś bierze ślub i ma wesele. Panna młoda zamarznie pewnie żywcem, suknia do 20cm ponad chodnikami nabierze koloru czarnego, krok wspomagać będzie wbijanie obcasów w warstwę błota pokrywającą ziemię. Lepiej nie będzie w hotelu, czy innym domu weselnym – klimatyzacja skierowana dokładnie w jej stolik wychłodzi ją okrutnie, kieliszki będą zimne, tort będzie zimny (zęby…), jak już ściągnie te monstrualne szpile koło godziny 4 nad ranem, to posadzka też będzie zimna. I prawdopodobnie też śliska. Ja mam ten komfort, że jako gość nieznany mogę wskoczyć nawet w sportowy polar i nikomu nic do tego.

Długie. Rzucające się w oczy. Drapiące. Włażące między klawisze
komputerowe. A do tego każdy jest inny, choć udało mi się resztką
silnej woli zachować je w tej samej tonacji.

———–

Wczoraj miałam urodziny. Stwierdziłam przy okazji, że jest to dzień przykry dla mnie, z bliżej nieokreślonych powodów.
W tym roku był to dzień inny od reszty.
Po pierwsze – świeczka była jedna i prosta. Żadne tam hurtowe ilości,
żadne cyferki, nawet w jednym kawałku ta świeczka się nie uchowała
przed dmuchaniem.
Po drugie – świeczka została zdmuchnięta zaraz po zapaleniu, tyle, że przez Oliwkę.
Po trzecie – jak już udało mi się usunąć świeczkę – zapaloną ponownie -
z zasięgu podmuchu Oliwki, stwierdziłam, że w zasadzie to ja nie mam
życzenia w tym roku. Więc zdmuchnęłam płomień, myśląc „Bez życzenia!”.
Oczywiście, że miałam powód – od paru lat nie spełniło się żadne moje
życzenie urodzinowe.
Po czwarte – życzenia złożyła mi tylko jedna teściowa, a nie tak jak rok temu – dwie.

———–

Jestem przerażona, bo z miliona ogłoszeń o pracę, zawieszam oko najdlużej na tych skierowanych do młodych i atrakcyjnych. Czysto hipotetycznie rzecz jasna, bo ja dyspozycyjna jestem tylko do 12:30… w dzień!

Po-przerwa

Brak komentarzy

Im bardziej wrzesień się zbliżał, tym większa pojawiła się ochota na nierobienie niczego, zwłaszcza włączanie komputera.
Ale, że komputer niezbędny do poruszania się po Krakowie (spróbuj wsiąść za kółko bez płyty z mp3-kami…), no to włączyłam.
A w związku z tym, że myśli moje od paru dni skierowane są w stronę tego wszystkiego, na co przez 3 lata nie było głowy i czasu, zjawiłam się i tutaj.
Wrodzone lenistwo przegrało ze zboczeniem prawie-zawodowym. Błąd w przedostatniej notce był wystarczającym powodem, żeby się zalogować. No to przy okazji napiszę, że już wróciłam.
———-
Miesiąc w ciszy. Nie łudziłam się, więc pretensji nie mam, że nie odpoczęłam. Ale odmiana zaistniała.
Mazury składały się z jezior, dwóch domków (i trzeciego z dziurawym dachem) i próby <tego, czego nie powinnam tu nazywać po imieniu, bo wykopałabym sobie tym samym grób, a i tak nie byłoby to tym w pełni, z racji swojej fizycznej niemożliwości>.
———-
W przyrodzie występuje tęsknota zbiorowa. Tęsknota jest ponad jednostką. Tęsknota to wielka sieć, która łapie wszystko po kolei. W związku z tym, że przyjęłam tę tezę, trochę łatwiej jest mi o tym myśleć. Powinnam jeszcze odnaleźć odpowiednie proporcje tego wszystkiego, jakoś w boki ją popchnąć, tęsknotę, żeby nie była moim głównym składnikiem.
Moglabym też nie tęsknić, ale wtedy musiałabym nie tęsknić.
———-
Moglabym też nie tęsknić, ale wtedy musiałabym nie tęsknić.
Powtarzam to zdanie, żeby potwierdzić jego poprawność.
———-
Otwarłam zeszyt na stronie z zapisanymi wczoraj pomysłami na moją kilkugodzinną wolność. Lista średnio-imponująca, to tak, jak więzień wychodzi na wolność i podobno też nie wie, co ze sobą zrobić. Na pewno wyciągnę płytę z komputera i przełożę do radia samochodowego. Poszukam wyprzedaży. Nie będę dziś tęsknić, chyba, że trafię na którąś z TYCH piosenek, wśród nagranych stu czterdziestu dwóch.


  • RSS