co-sie-stalo blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2008

O ile przygotowywanie przemówień dla szerszej publiczności w formie pisemnej da się jakoś wytłumaczyć, o tyle spisywanie własnych przemysleń dla samej siebie, żeby cokolwiek z nich zrozumieć jest już mniej normalne.

————-

Na początek może wpadałoby się przyznać, że jestem cholernie nerwowa, sfrustrowana i czepialska. Może jeśli odpuszczę trochę zwykłym śmiertelnikom, będzie mi się żyć przyjemniej. Im pewnie zresztą też. Zwłaszcza tym, którzy dzielą ze mną sztućce. A tak poważnie rzecz biorąc – nie wiem, skąd mi się to przyplątało, to czepianie się wszystkiego i wpadanie w furię w tempie błyskawicznym. Może wyrosnę? A może powinnam w końcu zacząć pracować nad sobą, bo chyba pozytywne działanie na mój charakter negatywnych zdarzeń już minęło. Laba się skończyła, teraz trzeba się trochę wysilić. No, trudno się mówi.  

————-

Mam fajną Szefową, strasznie wysoki krawężnik przed pracą i nowy pędzelek do kwiatuszków. Codziennie rano otwieram drzwi, szczęśliwa, że powiew liquidu smaga moją twarz. ;) 

————-

Moje dziecko wygonilo mnie z dużego pokoju, mówiąc: „Idź stąd, to mój pokój!” Lat dwa i pół. „Cicho i nie gadaj. Rozumiesz?”

O kurde, czytelnicy.

1 komentarz

W związku z tym, że się jednak pojawiają, powinnam chyba trochę uprościć styl wypowiedzi, ale nie bardzo wiem czy potrafię. Najprościej byłoby chyba schować się do mysiej nory i nic więcej już nie pisać. Ale, że wszystkie cztery ( ;) ) wiemy, że nie jeste w stanie tego zrobić,  przechodzę teraz do meritum.

————-

O tym, że Grzesiek nie żyje powinnam chyba napisać najprościej, jak potrafię.
O ile w ogóle powinnam pisać.
Co ja wiem? Nic.
Nie wiem, czy to ich motor ściął zakręt, czy tamten drugi.
Nie wiem, czy to Byku prowadził, czy może jednak Grzesiek.
Nie wiem, jak blisko byli od uniknięcia tragedii. Może parę piw? Tego też nie wiem.
Nie wiem, czemu tak koniecznie chciał, żeby Byku po niego przyjechał akurat wtedy.
Nie wiem, czemu wracali przez Wilkasy a nie przez Rudą.
Nie wiem, dlaczego ze wszystkich Jagodniaków właśnie on.
Nie wiem, czemu nie był już w Krakowie. Tydzień wcześniej. Dzień wcześniej.
Dlaczego stało się to dzień przed jego urodzinami?

————

O ile pisanie o tym powyżej przynosi niejaką ulgę i przychodzi dość łatwo, o tyle słowa „wyrazy współczucia” nie przeszły mi przez palce. Boję się chyba przypieczętowania tej tragedii. Liczę na cud, zupełnie nierozsądnie. Paraliżuje mnie cierpienie innej osoby. Nie świadczy to chyba o mnie najlepiej. Boję się. Czuję się mała.

————

Idę do pracy.


  • RSS