A teraz coś, co znam bardzo dobrze, udawanie, że mam sklerozę zbliżoną rozmiarami do amnezji. Wszystko po to, żeby myślał, że jego założenia przystankowe podziałały. 

———————-

W zasadzie na tym powinno się zakończyć notkę i większego głupa już z siebie nie robić. Trochę żenadą zajeżdżam. A tego chyba nie chciałam. W połączeniu z ostatnim wywodem w ciemnościach – nie można już pisać nic.