Dziękować za tematy zastępcze. Za to, że nie trzeba szukać zbyt daleko, żeby znaleźć coś pilnego, co bez szybkiej interwencji padnie na pysk. Za to, że machanie pilnikiem przez bite 2 godziny wyłącza pewne obwody mojego mózgu na całe… 2h. Dobre i to.

Ciągnąc temat dalej – przy odrobinie dobrej woli w prosty sposób z niewielkiego problemu można wyprodukować masakrę do kwadratu. Masakra natomiast może stoczyć się na sam dół piramidy problemów, zepchnięta lekko i niezauważalnie przez błachostkę. 

Wcale nie brzmi to logicznie, zwłaszcza część druga, ale co ja na to poradzę, że właśnie nabyłam tę wiedzę? Zapisuję tutaj, bo chyba warto. Jeśli ma mnie to uratować od przegrzania obwodów (bo teraz już wszystkie włączone), to moim obowiązkiem jest to zapisać. Tutaj, w tej mojej miejscówce. 

Myślę o Was, droga Trójko lub Czwórko i zastanawiam się, co jeszcze dopisać, tak, aby jedni nie wiedzieli zbyt wiele, a drudzy za mało, tamci nie zniechęcili się do czytania a ci nie stwierdzili, że „takie to zwykłe”. Co jak co, ale mój blog….?

A z owym tematem to jest tak, że muszę przyznać – odkrywam w sobie instynkty tak pierwotne, aż chcialoby się zawyć. Miejmy nadzieję, że sprawy nie potoczą się inaczej niż zwykle i instynkty te będzie mi dane zaspokoić. Chociaż o zaspokojenie chodzi chyba najmniej, głównie o świadomość. O panowanie nad. <…………….>. Nie do końca wiem, czy słusznie nazwałam to wcześniej błachostką. Jakby się głębiej zastanowić…

I zastanawiać się będę, przez kolejne wolne chwile, bo wyżej wspomniane tematy zastępcze są mi niezbędne. Mam nadzieję, że obudzę się z tego cholernego snu dopiero na wiosnę, stwierdzę, że sucho, ciepło i wystarczająco daleko.